Weszłam do swojego pokoju i usiadłam na dywanie trzymając w dłoniach książkę. Kilka rozdziałów i z osiemnastej zrobiła się za kwadrans dwudziesta. Westchnęłam zamykając ukończoną książkę i zajęłam się robieniem oranżady. Kiedy była gotowa postawiłam dzbanek na małym stoliku przy kanapie stojącej przy puchatym dywanie.
Usiadłam na dywanie czekając na Liama, który wszedł bez pukania.
- Heloł - posłał mi uśmiech.
- Punktualny jesteś - stwierdziłam.
Liam?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz