Spojrzałem na nią.
- Twój wybór.
Uśmiechnęła się lekko.
Skręciłem w dość wąski korytarz i otworzyłem dębowe drzwi.
Od razu skierowałem się do działu o wampirach, a Lucy gdzieś zniknęła.
- Słońce, słońce, słońceee...- Mamrotałem. Wziąłem jakoś zieloną księgę i zagłębiłem się w niej, zakrywając twarz swoimi kudłami.
Lucy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz