Zac poszedl sie umyc. Spojrzałam przez okno. Czekalam na niego bezruchu.
- Idziemy do akademika? - spytalam.
- Jasne.
Szlismy tak kiedy spotkalismy nauczycielke. Co prawda dzis doboto no ale.
- Gdzie wczoraj byliscie? - spytala.
Wytlumaczylam wszystko jak sie umuwilismy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz