niedziela, 5 kwietnia 2015

Od Lucy do Liam

Weszłam do pokoju i pierwsze co zobaczyłam to czerwień. A na dywanie trzy walizki i torba. Westchnęłam i zajęłam się rozpakowywaniem. Kiedy skończyłam spojrzałam na zegarek. Zajęło mi to godzinę.
Podeszłam do okna i otworzyłam je, by do środka wleciało trochę świeżego powietrza. Usiadłam na parapecie podziwiając widoki.
Jak miał na imię ten chłopak? Ten wampir... Louis... nie. Liam - tak, właśnie. Ciekawa z niego osoba, a skoro zna ród Blackrose to sam musi z jakiegoś pochodzić. Zwykli ludzie  nie interesują się niesławnymi, bogatymi rodzinami. A co do czego to Blackros'owie mają trzy córki. Moją starszą siostrę, moją młodszą i mnie. Jak mógł o tym nie wiedzieć, skoro jest arystokratą? No właśnie. Nie mogę tego ocenić czy jest szlachetnej krwi póki nie dowiem się jego nazwiska.
  Pierwszego dnia mojej nauki w akademii obudziłam się o piątej. Chyba z nerwów. Wykorzystałam jednak ten fakt i wzięłam prysznic. Wyszłam z pod niego pachnąc kokosem. Wysuszyłam, rozczesałam włosy i się ubrałam. Wciąż miałam mnóstwo czasu. Dwie godziny do rozpoczęcia zajęć.
Otworzyłam trzecią torbę, której wczoraj nie rozpakowałam. Było w niej dużo książek. W tym podręczniki. Spakowałam się do czarnego plecaka i wzięłam jakąś książkę o magach. Opadłam na łóżko i zaczęłam czytać.
Widząc na zegarku siódmą czterdzieści wsunęłam zakładkę w książkę i odstawiłam ją na biurko.
- Wybacz Septimusie, nie mogę się spóźnić pierwszego dnia - powiedziałam, chwyciłam plecak i wyszłam zamykając za sobą drzwi.
Będąc w akademii szybko odnalazłam klasę i weszłam. W sali siedziało pięciu uczniów. Nie zwracając na nikogo uwagi usiadłam w przedostatniej ławce pod oknem.
Znów te perfumy.
Odwróciłam się.
- Witaj, nie zauważyłam cię - przywitałam się z nim.

Liam?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz