- Liam? - zdziwiłam się.
- A kto by inny? - zaśmiał się i objął mnie ramieniem.
Szliśmy chwilę w milczeniu.
- I jak twoja randka? - zapytałam.
- Nie smakowała jej oranżada - odparł smutno.
- Ta z niby sproszkowanej krwi?
Kiwnął głową.
- Gdy pierwszy raz się tego napiłam to zwymiotowałam, ale po piątej szklance polubiłam - powiedziałam.
- Nareszcie ktoś, kto to lubi - powiedział.
Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Mogę zapytać cię o coś intymnego ? - zapytał.
Kiwnęłam niepewnie głową.
Nachylił się i zapytał:
- Mogę teraz cię... ugryźć?
Spojrzałam na niego morderczo.
- Nie - odparłam lodowato. - Ale możesz wieczorem wpaść na oranżadkę - dodałam.
Liam?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz