Dziewczęta z dobrych domów nie mają łatwo. Na początek może się przedstawię. Jestem Lucifera z rodu wilkołaków Blackrose. Całe szczęście nie jestem spadkobierczynią jak mój starszy brat, ani nie zostanę wydana za mąż za kogoś bogatego - jak moja siostra. Nie jestem najmłodsza w rodzinie, a to, że urodziłam się trzecia ma swoje plusy - mogę sama zadecydować o swoim życiu i żyć na własną rękę. Co ja robię w akademii? Poprosiłam rodziców. Chcę żyć normalnie jako kaskaderka i aktorka, mimo, że jeszcze nie miałam jakiejś ważniejszej roli.
Pod szkołę zajechałam czarną limuzyną. Naprawdę to było niepotrzebne . Po co inni mają wiedzieć, że jestem z ''dobrego domu''? Chcę żeby mnie traktowano na równi, dlatego tu jestem.
Szofer zabrał moje torby do nowego pokoju, a ja udałam się do gabinetu dyrektorki wraz z ojcem. Krótka rozmowa i już po chwili byłam wolna. Postanowiłam trochę pozwiedzać. Szkoła była całkiem ładna, ale po kilku minutach się zgubiłam.
Westchnęłam rozglądając się dookoła i zauważyłam jakąś postać stojącą w cieniu.
- Zgubiłaś się? - zapytał ten ktoś.
- Szczerze mówiąc, nie wiem jak z tego miejsca dostać się do mojego pokoju.. więc tak. Zgubiłam się - odparłam nieco nieufnie.
Ktoś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz