Uśmiechnąłem się widząc jej zakłopotanie.
- Nauczę cię polować. Ale później, bo na razie nie ma warunków.
Spojrzała na mnie, nadal lekko zawstydzona.
- Czyli gdzie idziemy?
- Noo na stołówkę. Tak są dania przygotowane dla odpowiednich ras...
Uniosła rękę.
- Cicho! Proszę zaprowadz mnie tam.
Uniosłem leniwie brew.
- No okey. To chodź mała.- Odpowiedziałem i złapałem ją pod ramię.
- Nie jestem mała, wielkoludzie!
Zaśmiałem się donośnie i po chwili weszłem wraz z nia do stołówki.
Podeszliśmy do lady i od razu podeszła do nas jakaś miła, starsza pani.
- Co dla was robaczki?
- Poproszę krwistą galaretke i krew w proszku razem z szklanką wody.- Uśmiechnąłem się przyjaźnie, co kobieta odwzajemniła.
- Mam nadzieję że lubisz galaretki Cecile.
- Yhym... ale... krew w proszku?- Spytała.
- Eee, no wiesz... to orężada. Lubię orężady...
Cecile?
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Od Liam cd Cecile
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz