sobota, 4 kwietnia 2015

Od Lary

Jakby to ująć... Nie byłam zbytnio zadowolona z przeprowadzki do akademii. Moi "kochani" rodzice myśleli, że będzie mi tutaj jak w niebie. Jak to ja, jak zwykle okazywałam swoją niechęć i złość poprzez wyżywanie się na wszystkim i wszystkich. Wchodząc po schodach na piętro ciągnęłam swoją walizkę za sobą, przez co kilka razy mi wyleciała. Za każdym razem przeklinałam pod nosem. Gdy w końcu dotarłam pod drzwi mojego pokoju, przekręciłam klucz w zamku i otworzyłam je z kopniaka. Rzuciłam walizkę obok łóżka. Czekałam tylko aż nadejdzie wieczór, żeby móc iść na łowy. Kiedy w końcu zaczęło się ściemniać, ubrałam się w ciemną bluzę z kapturem, luźne spodnie i wygodne buty do biegania. Oczywiście wszystko było w ciemnym kolorze. Szybko znalazłam się w lesie. Nie zajęło mi długo znalezienie ofiary. Znalazłam jelenia, który nie zdążył się ukryć. Skoczyłam na niego z drzewa wgryzając się w okolice jego szyi wypijając krew. Gdy zwierze było już martwe podniosłam się oblizując kły i wycierając usta rękawem. Nagle poczułam czyjąś obecność... Był to wampir. Patrzyłam na niego spod głowy uśmiechając się diabolicznie.
- Nie powinno cię tutaj być, a zwłaszcza o takiej porze...- odparłam przejeżdżając językiem po zębach.

<Staff?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz