- Codziennie chcesz pytać mnie, jak mi się spało?- zaśmiałam się.
- Mhm- odparł uśmiechając się.
Po chwili do sali weszła nauczycielka. Zaczęła się nudna lekcja
matematyki. Co pięć minut zerkałam na zegar, który wisiał na ścianie
żeby sprawdzić za ile dzwonek. W końcu wszyscy usłyszeliśmy zbawczy
dźwięk. W pięć sekund w klasie nie było śladu po uczniach. Zostawiliśmy
plecaki pod kolejną klasą, w której mieliśmy lekcje i każdy poszedł w
swoją stronę. Usiadłam pod ścianą, wyjęłam zeszyt, piórnik i zaczęłam
szkic obrazka. Im dłużej rysowałam, tym bardziej widziałam w tym twarz
jakiejś osoby. Szybko zorientowałam się, że nieświadomie naszkicowałam
Staffa.
- Co tam rysujesz?- spytał chłopak uśmiechając się i siadając obok mnie, przy okazji zerkając na kartkę.
- Aaa, nic takiego- uśmiechnęłam się i czym prędzej zamknęłam zeszyt.
Położyłam zeszyt i najpierw chciałam schować piórnik, ale ołówek mi się
gdzieś zgubił. Zaczęłam go szukać, a w tym czasie Staff "zaopiekował"
się moim zeszytem.
<Staff?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz