- No tak. - westchnełam - po co się uzyć - uśmiechnełam się do chłopaka.
- To co dziś porobimy - zapytał.
- Napewno pounikamy nauczycieli - powiedziałam - ty wymyl co można porobić - powieziałam i uśmiechnełam się z lekka chytrze. Chłopak chwile pomyślał. Sama niewiedziałam jaki pomysł mu przyszedł do głowy. Ale przy nim chyba zgodziła bym si na wszystko. To on mi pomógł chociasz wiedział, e jestem niebezpieczna.
- Już mam - powiedział i spojrzał na mnie badawczo, a ja uniosłam pytająco brew.
< Zac?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz