- Rusz swój zacny tyłek i chodź się przejść. – powiedziałam składając kołdrę.
- Nie zmusisz mnie. – warknął na mnie. Westchnęłam i na elektryzowanymi dłońmi dotknęłam jego pleców.
- No chodź Krystian. – rzekłam.
- Kurczę dziewczyno to boli! – wrzasnął na mnie. Wtem spojrzał na moją ranę, która zaczęła piec.
- Ała to boli pajacu. – pisnęłam.
- A teraz daj mi spać. – prychnął i schował głowę pod poduszkę.
- Nie to nie łaski bez, ale nie dziw się, że będę cie wkurzała na lekcjach. – odparłam i wyszłam z jego pokoju. Poszłam w stronę lasu na małe śniadanie.
( Krystian ?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz