Spojrzałem na Cecil z drwiącą miną.
- Ooo, już nie przez pośrednika przepraszasz?- Zadrwiłem.
Spuściła głowę, mocno się czerwieniąc.
- Ja..ja..- Wzięła głęboki oddech.- Bałam się... dlatego chciałam by Lucy przekazała je tobie...
Zaśmiałem się w duchu. Ładnie wyglądała tak stojąc i czerwiejąc sie.
Słodko.
- Aj Cecile..Cecile. - Pokręciłem głową- Niech ci będzie.
Spojrzała na mnie, nie rozumiejąc.
- Co?- Spytała tępo.
Westchnąłem zirytowany, spieszyło mi się ...
- Jeny kobieto! Przyjmuje przeprosiny, wybacz ale spieszy mi się.
Odwróciłem się i odeszłem kawałek, lecz zatrzymał mnie jej głos.
- Gdzie idziesz?
Zerknąłem za siebie.
- Daleko. - Odparłem.
Skręciłem w ciemny zaułek, upewniłem się, że nikogo nie ma, zmieniłem się w nietoperza i wzbiłem się w powietrze...
Lucy? Cecile?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz