- Ugh, to był odruch... Na początku sama nie wiedziałam co z tego będzie- burknęłam.
- Jesteś tego pewna w stu procentach?- spojrzał na mnie.
- Tak, nawet na dwieście- fuknęłam uśmiechając się i obsuwając mu czapkę na oczy.
- Dobra. Powiedzmy, że ci wierzę...- uśmiechnął się poprawiając czapkę.
Siedzieliśmy tak jeszcze dosyć długo.
- Idziemy dalej?- spytałam po dłuższej chwili milczenia.
<Staff?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz