Kiedy grałam to przy okazji jeszcze trochę tańczyłam. Gra na skrzypcach to coś, co mnie uspokajało. Inni mylą się myśląc, że gra na tym pięknym instrumencie to tylko muzyka klasyczna. Ja tam zbytnio za klasyczną nie przepadam, więc próbuję bardziej odważnych wykonań. Tańczyłam tak, że chyba przeszłam całą salę. Gdy skończyłam usłyszałam czyjeś klaskanie. Mój wzrok momentalnie skierował się na drzwi, w których stał młody chłopak.
- Nie wiedziałem, że można tak wymiatać na skrzypcach- uśmiechnął się.
- C-co? J-jakich skrzypcach?- wyjąkałam chowając instrument za plecami, przy okazji robiąc się cała czerwona.
<Krystian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz