- Yyy nie?- zmarszczyłam lekko czoło.- A teraz zejdź mi z drogi. Śpieszę się- mruknęłam.
Jednak on dalej tam stał. Westchnęłam przewracając oczami i przechodząc pod jego ręką wyszłam na korytarz. Ku mojemu zdziwieniu tamten dalej za mną szedł.
- Serio?- spojrzałam na niego zirytowana.
- O co ci chodzi?- zaśmiał się wrednie.
- Naprawdę tak ci się nudzi, że musisz za mną łazić? Serio nie masz tutaj nikogo innego do denerwowania?- fuknęłam przyśpieszając kroku.
<Krystian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz