- To jak? Zagrasz coś?- spojrzał na mnie pytająco zakładając ręce.
- Nie chce mi się. A poza tym nawet jeśli by mi się chciało, to zostawiłam skrzypce w pokoju-odparłam.
- To chyba możesz po nie pójść?- uniósł lekko jedną brew.
- Chyba tak...- mruknęłam i wróciłam po pięciu minutach ze skrzypcami i przenośnym radiem.
Włączyłam je i w tym czasie dobrze ułożyłam sobie instrument na ramieniu. Po chwili zaczęłam grać.
Gdy skończyłam spojrzałam na chłopaka.
- Zadowolony?- spytałam z lekką nutą ironii.
<Krystian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz